DreamMachines G1050Ti-14PL22 – recenzja lekkiego laptopa dla graczy

Połączenie lekkiej obudowy i wydajnych podzespołów w przypadku wielu maszyn oznaczało spore kłopoty. Głównie z chłodzeniem lub kulturą pracy. Jak z tym wyzwaniem poradziło sobie DreamMachines? Zapraszamy do recenzji DreamMachines G1050Ti-14PL22.

 

Model, o którym mówimy jest próbą stworzenia laptopa lekkiego i wydajnego zarazem. Prób takich było wiele, podejmowanych przez różnych producentów. Należy przyznać, że DreamMachines G1050Ti-14PL22 został pomyślany jako taki właśnie kompromis. Producent kadłubka, na którym bazuje ten model, firma Clevo, nie stworzyła konstrukcji próbującej być ultrabookiem. Obudowa miejscami jest dość gruba, ale całość i tak sprawia wrażenie lekkiej konstrukcji. I tak jest w istocie. DreamMachines G1050Ti-14PL22 waży bowiem tylko 1, 99 kg co, biorąc pod uwagę zastosowane w nim podzespoły jest wynikiem przynajmniej dobrym.

Obudowa DreamMachines G1050Ti-14PL22 wykonana została z tworzywa sztucznego, którego kolor określiłbym chyba jako grafitowy. Ale ja jestem kiepski w nazywanie kolorów, więc gdy okaże się, że to jakaś fancy-szarość to mnie poprawcie 😉

Laptop prezentuje się nieźle. Kanciaste kształty, dość charakterystyczne dla konstrukcji bazujących na kadłubkach Clevo, mogą się podobać. Cieszy też fakt, że mimo iż jest to laptop dla graczy nie uświadczymy tu, dość powszechnie występującego w tej kategorii maszyn przesytu elementów mających tę gamingowość stylistycznie podkreślić. Mamy więc dość stonowaną konstrukcję, która estetycznie jest przynajmniej OK.

Jeśli chodzi o solidność, to przyznaję, że pierwsze wrażenia są pozytywne. Drugie zresztą także. Tworzywo zastosowane do budowy tego laptopa wydaje się być dość solidne, a z całą pewnością jest odporne na zarysowania. W trakcie trwających niemal miesiąc testów nosiłem tego laptopa dość często, ale nie zostawiło to na DreamMachines G1050Ti-14PL22 najmniejszego śladu.

 

Złącza zewnętrzne

DreamMachines G1050Ti-14PL22 jest lepiej wyposażony w gniazda niż niejeden większy od niego laptop. Zacznijmy od lewej strony, bo tam też jest najciekawiej. Ta 14-calowa gamingówka dysponuje aż trzema wyjściami video, wszystkimi zgromadzonymi właśnie na lewej krawędzi komputera. Dwa miniDisplayPorty oraz jedno HDMI pozwalają na podłączenie aż trzech zewnętrznych ekranów. To dużo, a każdy kto pracował na takiej wielomonitorowej konfiguracji wie jakie to wygodne.

Obok HDMI znajdziemy taż pojedynczy port USB 3.0, dalej USB 3.1 typu C oraz 3 gniazda mini-jack. Aż trzy gniazda audio pozwalają na podłączenie czegoś więcej niż tylko słuchawek z mikrofonem.

Prawa krawędź to gniazdo na kartę SIM (tak, ten laptop ma opcjonalnie dostępny modem), dwa porty USB 3.0 gniazdo karty sieciowej, czytnik kart pamięci oraz gniazdo blokady Kensington.

Z tyłu natomiast znajdziemy gniazdo zasilania.

Taki dobór i rozmieszczenie złączy należy z pewnością pochwalić. Mały DreamMachines bije na głowę np. popularne Lenovo Y700, HP Omen czy Asusy G551. Może natomiast śmiało stawać w szranki z konstrukcjami MSI z serii GP, GL oraz GE.

 

Osprzęt czyli klawiatura, mysz, głośniki

Klawiatura zamontowana w DreamMachines G1050Ti-14PL22 to konstrukcja pozbawiona bloku numerycznego. I słusznie, bo próby wciskania go na siłę do 14-calowych laptopów mało kiedy kończyły się sukcesem.

Klawisze tylko nieznacznie chyboczą się na boki, znacznie mnie niż w wielu innych popularnych laptopach, także tych gamingowych. Układ klawiszy jest dość standardowy. Jedyne, do czego trzeba się trochę przyzwyczaić to umieszczenie klawiszy del, Home, PgUp, PgDn oraz End.

Charakterystyka klawiszy jest dość przeciętna, z lekkim wskazaniem na miękką pracę, ale dość twardy finisz. Dłuższe pisane może nie zmęczy palców, ale nie będzie równie przyjemne jak na laptopach typowo biznesowych.

Klawiatura jest oczywiście podświetlana. Nie mamy tu do wyboru koloru podświetlenia jak w niektórych innych modelach tego producenta. Aczkolwiek zastosowany tutaj niebieski może się podobać. Podświetlenie jest kilkustopniowe.

Touchpad to obsługująca gesty konstrukcja od Elan. Działa poprawnie, a jego duża powierzchnia to niewątpliwie zaleta jeśli postanowimy używać DreamMachines G1050Ti-14PL22 bez myszki. Współpracujące z nim klawisze wypadają bardzo dobrze na tle konkurencyjnych rozwiązań. Mają miękki finisz, a w miejsce popularnego plastikowego kliku mamy tu miękki, niemy dźwięk.

Głośniki w laptopie do gier powinny być dobre. Te zamontowane w małym DreamMachines takie niestety nie są. Producent nie miał zbyt wiele miejsca w drobnej obudowie na zmieszczenie wszystkiego co potrzebne. Wybierając między baterią, chłodzeniem i głośnikami te ostatnie uznał, prawdopodobnie słusznie, za najmniej istotne.

Mimo to szkoda, bo do grania na DreamMachines G1050Ti-14PL22 polecam jednak słuchawki. Nie, żeby głośniki te nie nadawały się do niczego. Jeśli np. przesiadacie się z laptopa biurowego, biznesowego, czy po prostu low-end, na DreamMachines z pewnością usłyszycie pewną poprawę. Jednak modele takie jak np. Lenovo Y700-15 czy MSI GP62 Leopard Pro w dziedzinie dźwięku zawstydzają małego DreamMachines’a.

 

Ekran – 14″ IPS o całkiem niezłej jakości

14-calowy laptop do gier prawdopodobnie przez wielu użytkowników zostanie i tak podłączony do zewnętrznego monitora, ale jakość wyświetlanego na jego własnej matrycy obrazu nie pozostaje bez znaczenia. Tu mamy do czynienia z panelem produkcji LG-Philips typu IPS.

Kąty widzenia są dobre, a maksymalna jasność pozwala na pracę na zewnątrz nawet w bardzo słoneczny dzień. Wiem, sprawdzałem 😉

Odwzorowanie barw na poziomie 96% palety sRGB należy traktować jako bardzo dobry wynik.

 

Wydajność – jaką mocą dysponuje 14-calowy laptop dla graczy?

Czego można oczekiwać po połączeniu procesora Core i7 7700HQ z kartą graficzną GeForce GTX 1050Ti? Wyniki są oczywiście całkiem niezłe. Niemal zapominamy, że jest to laptop 14-calowy. Producent musiał tu uważać na chłodzenie, znacznie trudniejsze do poprawnego wykonania niż w większych maszynach.

PCMark 10

 

Wynik w PCMark w najnowszej wersji z numerem 10, świadczą wyraźnie, że mały DreamMachines da sobie radę wyśmienicie jako podstawowy komputer w domu i w biurze. Wydajność zarówno CPU, jak i podsystemu pamięci czy zastosowanego tu nośnika danych jest na bardzo dobrym poziomie.

3DMark

Popularny benchmark do testowania wydajności w grach to stała pozycja w testach komputerów na NerdHub. Jak poradził sobie mały DreamMachines G1050Ti-14PL22?

Konfrontacja z 3DMarkiem wypadła dla małego laptopa na bazie Clevo bardzo pomyślnie. Ponad 2500 punktów w TimeSpy to wynik dobry. Zapowiada, że granie na tym niewielkim komputerze może być całkiem przyjemne.

 

PassMark

Popularny benchmark mierzący wydajność w różnych sposobach użycie komputera – od prostych działań domowych przez 3D, aż po zadania profesjonalne.

Uzyskany przez DreamMachines G1050Ti-14PL22 wynik jasno pokazuje, że jest to bardzo zbalansowany komputer. Każdy z jego elementów, od procesora aż po nośnik danych, wypadł bardzo przyzwoicie.

 

DreamMachines G1050Ti-14PL22 – wydajność w grach

DreamMachines G1050Ti-14PL22 jest laptopem skierowanym do grającej części użytkowników, zatem nie dziwi, że wydajności w grach poświęcę nieco więcej miejsca.

Wśród wielu recenzji sprzętu dla graczy możecie znaleźć opinię, że do gier nadają się wyłącznie komputery z kartami graficznymi GeForce GTX1060 lub silniejszymi. Jeśli oczekujecie maksymalnych ustawień w każdej grze to oczywiście obecny w DreamMachines G1050Ti-14PL22 GeForce GTX1050Ti może nie być najlepszym wyborem. Jeżeli natomiast szukacie kompromisu między wydajnością graficzną i ceną, a przy tym nie macie parcia na maksymalne detale we wszystkich tytułach, mały DM może być strzałem w dziesiątkę.

Oczywiście wszystkie testy gier uruchamiane w natywnej rozdzielczości matrycy – 1920 x 1080 pikseli, czyli Full HD.

 

Battlefield 1 + They shall not pass

Na pierwszy ogień idzie Battlefield 1 wraz z dodatkiem They shall not pass. Najlepszy FPS na rynku (moim zdaniem przynajmniej) jest grą wymagającą na tyle, że osiągnięcie w niej stabilnych 60 klatek, nawet na niskich ustawieniach wymaga przynajmniej komputera z GTX950 lub mobilnym GTX960M. Wiadomo, że GTX 1050Ti to już półka wyżej, a więc ustawiamy wszystko na ustawienia wysokie.

I poszło gładko. Grało się przyjemnie, chociaż do zalecanych 60 fpsów odrobinę zabrakło. Szkoda, bo podczas gry towarzyszy nam (niemal stale) mała, pomarańczowa ikonka.

 

Overwatch

Overwatch słynie z dobrej optymalizacji. Tytuł Blizzarda radzi sobie znakomicie nawet na niezbyt wydajnych maszynach, jednak w nieco wyższych ustawieniach potrafi stać się dość wymagający. Ustawiamy wszystko na max i sprawdzamy.

Grywalnie, chociaż miłośnicy fpsów mogą narzekać na brak w pełni stabilnego wyświetlania na poziomie 60 klatek na sekundę. Jeżeli komfort rozgrywki zaczyna się u was od 60 klatek to wystarczy zmienić ustawienia z maksymalnych o ledwie poziom niżej. Średnio uzyskacie ponad 80 fps, a najniższe dropy to około 62 klatki.

 

Counter-Strike: Global Offensive

Kolejny fps? Tak. Bo dlaczego nie? Tym razem tytuł, którego osobiście jakoś szczególnie nie lubię, ale zdaję sobie sprawę z jego popularności. Counter-Strike: Global Offensive.

Gra już niezbyt nowa, zatem i jej wymagania nie są wysokie, prawda? Otóż wymagania samej gry nie, ale wymagania pewnej części społeczności już tak. Nie wiedzieć dlaczego to właśnie w przypadku CS:GO najczęściej pojawia się pytanie: a pójdzie mi na tym kompie w 150 fps? Złośliwości na bok, czas na wyniki.

Oczywiście stara już gra chodziła więcej niż płynnie na nowoczesnym, chociaż drobnym komputerze. W maksymalnych ustawieniach (tak, wiem, że się w CS:GO nie gra na maksymalnych – to na potrzeby testu) otrzymujemy średnio 120 klatek na sekundę. Najgłębsze dropy to prawie 90 klatek. Moim zdaniem to więcej niż pełna płynność.

 

Wiedźmin 3

Wiedźmin 3. Tej gry zabraknąć nie mogło, prawda? Tu polecam ustawiać raczej wysokie niż ultra. Tytuł CDP Red jest już niezbyt nowy, ale przecież sami wiecie, że nadal potrafi sprawić, że niejeden komputer klęknie. A jak poradził sobie z nim mały DreamMachines?

Jest płynnie. Na wysokich uzyskujemy dość stabilne 38 fps. Dla tych użytkowników dla których to zbyt niski wynik pozostaje obniżenie jakości wyświetlanej grafiki do średniej. Wówczas uzyskamy 49 klatek (średnio). Gra nadal wygląda świetnie.

 

Temperatura pracy i głośność – czy mały DreamMachines G1050Ti-14PL22 jest gorący?

Mała obudowa, dość mocne podzespoły. Recepta na piekarnik? Niekoniecznie. DreamMachines G1050Ti-14PL22 posiada naprawdę wydajny system chłodzenia, który producent nazwał Dream Cooling. Są to dwa wentylatory, wsparte rozbudowanym systemem heat-pipe’ów. Do tego producent kładzie podczas montażu naprawdę niezłą pastę termoprzewodzącą. Zajrzyjmy do środka.

Odrobina komputerowego porno ujawnia całkiem niezłe chłodzenie – dwa wentylatory w tak małym laptopie to całkiem niezłe osiągnięcie. Na uwagę zasługuje to także niezła możliwość rozbudowy laptopa. Poza dyskiem M.2 znajdzie się tu także miejsce na zwykły dysk 2,5″. Przewidziano miejsce na modem LTE, a także na dwie kości RAM DDR4.

Przy zwyczajnej pracy 14-calowiec dla graczy jest chłodny. Właściwie nigdzie nie wyczuwamy nagrzewania się obudowy. Laptop pozostaje chłodny i pracuje bardzo cicho. O obecności chłodzenia dowiadujemy się bardzo szybko kiedy tylko uruchomimy wymagającą grę. Dream Cooling spełnia swoją rolę, bo laptop nagrzewa się dość delikatnie, jedynie w środkowej części oraz pod ekranem. Rzecz w tym, że zaczyna być słyszalne i chwilami dźwięk ten bywa lekko “szarpany”. Są to jednak dość odosobnione sytuacje i chłodzenie zasługuje na ogólnie dobrą ocenę.

Pytanie czy nie natknęliśmy się tu na throttling? Co może wydać się zaskakujące: nie. Mimo iż laptop testowany był w warunkach letnich, w pomieszczeniu bez zbawiennego wpływu klimatyzacji temperatury pozostawały stabilne. Na załączonej grafice widzicie wykres podczas typowego zastosowania tego modelu: 40-minutowej rozgrywki w Battlefield 1. Dlaczego akurat ta gra? Mógłbym powiedzieć, że równomiernie obciąża CPU i GPU czy, że jest ogólnie wymagająca ale prawda jest taka, że poza tym po prostu ją lubię i taki test sprawia sporo przyjemności.

Zielona linia to temperatura CPU, niebieska jego obciążenie, pomarańczowa zaś częstotliwość. Spadek tej ostatniej przy uruchomieniu gry jest związany z obciążeniem wszystkich rdzeni procesora. Temperatura CPU nawet na chwilę nie przekroczyła 75 stopni.

Przy dłuższych posiedzeniach z grami także nie zaobserwowałem throttlingu. Oczywiście wystarczy obciążyć DreamMachines G1050Ti-14PL22 programami takimi jak np. Prime95 prędzej czy później dojedziemy do sytuacji, w której CPU będzie ratował się przed przegrzaniem. Tylko, że taki typ obciążenia nie oddaje zupełnie normalnego użytkowania. Ten laptop nie jest stacją roboczą. Ale do gier nadaje się całkiem dobrze.

 

Mobilność – gabaryty i czas pracy na baterii

Dwie składowe komputerowej mobilności: wielkość laptopa oraz przebiegi na akumulatorze, w przypadku DreamMachines G1050Ti-14PL22 zasługują na dwie dość skrajne oceny. O ile gabaryty urządzenia, zwarta konstrukcja i niewielka, wynosząca 2 kg masa, zasługują na pochwałę, to czas pracy na baterii już niekoniecznie.

Czternastocalowy DreamMachines pracuje na akumulatorze ledwie nieco ponad 3h przy przeglądaniu sieci (z jasnością ekranu na 50%) oraz 2h 10 min przy odtwarzaniu filmów. Jeżeli natomiast spróbujecie grania bez zasilacza (w trybie maksymalnej wydajności) liczcie się z tym, że nie ujedziecie pełnej godziny.

 

Podsumowanie – czy DreamMachines G1050Ti-14PL22 to rzeczywiście laptop dla mobilnego gracza?

Muszę przyznać, że, mimo pewnych wad, DreamMachines G1050Ti-14PL22 zrobił na mnie bardzo dobre wrażenie. To niewielki laptop dysponujący wydajnością większą niż w przypadku niejednej stacjonarki sprzedawanej jako komputer dla gracza. I nie mam tu na myśli radosnej twórczości sprzedawców na Allegro, ale to co często możemy znaleźć w popularnych elektromarketach.

Czy DreamMachines G1050Ti-14PL22 to dobry komputer?

Niewątpliwie tak, ale to czy przypadnie akurat Tobie do gustu zależy od kilku czynników.

1. Przede wszystkim od tego, czy grywasz w gry. Jeśli tak, czytaj dalej, jeśli nie – odpuść – to nie jest maszyna dla Ciebie drogi czytelniku.

Wiemy już, że grywasz w gry – jeśli tak to pytanie kolejne:

2 – Czy używasz komputera tylko w domu, przy biurku, przenosząc go ewentualnie głównie po mieszkaniu lub ewentualnie przewożąc samochodem? Jeśli udzielasz na to pytanie odpowiedzi twierdzącej muszę Cię poinformować, że na rynku znajdziesz maszyny bardziej przystosowane do Twoich potrzeb. Większe, bardziej wydajne lub tańsze przy tej samej cenie. Jeśli jednak przemieszczasz się z komputerem więcej, często pieszo lub środkami komunikacji miejskiej, pociągami itp. to czytaj dalej 🙂

No więc jesteś graczem. Mobilnym graczem. Skoro dotarłeś/dotarłaś aż tutaj to proponuję się zatrzymać przy tym, ostatnim pytaniu:

3 – Czy w każdej grze którą uruchamiasz MUSISZ mieć wszystkie ustawienia na maks, a płynność zaczyna się dla Ciebie od 100 fps? Jeśli odpowiesz twierdząco to zmartwię Cię: czeka Cię zakup czegoś wyraźnie droższego niż DreamMachines G1050Ti-14PL22 . Jeśli natomiast jesteś w stanie pójść czasem na niewielki kompromis, to możesz uznać, że właśnie znalazłeś/znalazłaś rewelacyjny sprzęt.

Serio, DreamMachines G1050Ti-14PL22 ma swoje wady (krótki czas pracy na baterii, kiepskie głośniki) ale moim zdaniem nadrabia zaletami. Jeśli używacie komputera podobnie jak ja: grając (ale bez parcia na maksymalne detale), podróżując (często pracując zdalnie), a w domu podłączając komputer do masy zewnętrznych urządzeń (monitor, klawiatura, mysz, słuchawki, podkładka chłodząca z wbudowanym hubem USB) i czyniąc go tym samym podstawą domowego stanowiska pracy/zabawy to ten mały laptop może być wyśmienitym wyborem. Ma masę złącz, jest solidnie wykonany i wydajny. Do tego nie straszy oka (mnie tam się nawet podoba), ma dobry, choć mały, ekran oraz naprawdę przyzwoite chłodzenie.

Gdybym dziś miał luźne 4999 złotych, bo tyle kosztuje testowana konfiguracja, to podejrzewam, że mój aktualny laptop szybko ustąpiłby miejsca właśnie małemu DreamMachines. Podsumowując: mobilnym graczom umiejącym pójść czasem na kompromis – polecam z pełnym przekonaniem.

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.