Komputer do gier za 1600 złotych – maj/czerwiec 2018

Tani komputer i gry? Teoretycznie niemożliwe, a od całkiem niedawna jest w pełni wykonalne. A to za sprawą małego, cichego przewrotu w świecie podzespołów. Tłumaczę jak złożyć tani, bo kosztujący ledwie 1600 złotych, komputer do gier.

Rok temu złożyliśmy komputer kosztujący 1500 złotych. Wprawdzie czekało nas przy tym wiele wyrzeczeń, ale udało się. Nasza maszyna pozwoliła na dość swobodną grę w większość nowych tytułów. Była jednakże pewną ślepą uliczką. Dlaczego? Ano dlatego, że zmontowanego wówczas komputera nie wyposażymy w najnowsze CPU Intela. W tym celu musimy wymienić płytę główną. Nawet jeśli przez rok uzbieraliśmy nieco kasy na usprawnienia, to nie będzie łatwo. Dlatego tym razem, co może niektórych zaskoczyć, sięgamy po platformę AMD. Jeszcze dziwniejsze może okazać się, że w środku znalazł się czterordzeniowy CPU i dysk SSD.

Procesor w komputerze dla graczy

Coraz więcej rdzeni, coraz więcej aktywnych wątków. Tak w wielkim uproszczeniu wygląda kierunek rozwoju CPU obu producentów. Smutne jest natomiast to, że gry nadal niezbyt skutecznie wykorzystują kolejne rdzenie, a tym samym procesor wyżej taktowany o mniejszej liczbie rdzeni, nieraz okazuje się bardziej skuteczny niż wielordzeniowy kombajn. Dlatego układ, na który się zdecydowałem to czterordzeniowy i ośmiowątkowy AMD Ryzen 5 2400G. Tym razem dobór procesora może nieco zaskoczyć, ale wyjaśnię wam dlaczego podjąłem taką, a nie inną decyzję.

Po pierwsze ze względy na wyniki uzyskiwane przez ten CPU. Są one zdecydowanie wyższe niż te, które uzyskiwaliśmy na wybranym rok temu Pentiumie G4560. To sprawka zarówno większej liczby rdzeni, jak i wątków. Jest jeszcze jeden ważny powód, a jest nim…

Kompatybilność. AMD oficjalnie potwierdza wsparcie dla platformy AM4 do 2020 roku, podczas gdy Intel żongluje ostatnio wymaganymi podstawkami i chipsetami (z niesławnym X299 na czele). Kupując więc to rozwiązanie mamy pewną gwarancję łatwego upgrade’u w przyszłości.

Po trzecie: z powodu konkurencji Ryzena 5 2400G. W podobnej do niego cenie, w obozie Intela znajdziemy dwa nowe modele Core i3: 8100 oraz 8350K. Pierwszy jest wprawdzie nieco tańszy, drugi nieco droższy niż nasz dzisiejszy bohater, ale to nadal zbliżony pułap cenowy (od 450 do 700 zł). Pierwszy CPU jest zwyczajnie słabszy, oferując 4 rdzenie i cztery wątki o częstotliwości 3,6 GHz. I chociaż oznacza to wydajność w niektórych zadaniach wyższą niż w 2400G, to są to raczej nieliczne przypadki. Zwykle ten CPU będzie ustępował nowości AMD. Drugi procesor jest naprawdę wydajną jednostką, do tego, podobnie jak Ryzen, dysponuje odblokowanym mnożnikiem. Dlaczego więc nasz wybór padł na AMD?

Grafika. W nowym Ryzenie 5 2400G znajduje się AMD Radeon Vega 11. To wprawdzie nie jest turbo-wydajna karta graficzna, ale pozwala na swobodną grę w większość gier, szczególnie tych kojarzonych z e-sportem. W ten sposób otrzymujemy wydajny CPU, o odblokowanym mnożniku i kartę graficzną wyłącznie w cenie tego pierwszego. Dobry deal.

Na procesor właśnie wydaliśmy 629 złotych, do wydania pozostało nam 971 złotych. 

 

Płyta główna do komputera gamingowego za 1600 złotych

Wybierzmy teraz płytę główną. Mój wybór to Gigabyte GA-A320M-S2H. Zwykle mam pewien dystans do płyt tego producenta, w których często miewałem problemy z układami dźwiękowymi lub sieciowymi. Od jakiegoś jednak czasu (ze 3 lata) problemy zaczęły omijać płyty Gigabyte’a szerokim łukiem. A tym samym można dać szansę Gigabyte GA-A320M-S2H. Oparta na chipsecie A320 płyta nie jest, mówiąc delikatnie, szczytem luksusu. Pozwala jednak na wykorzystanie szybkich pamięci oraz dysków M.2.

Płyta jest też dobrze wyposażona w porty. Sześć portów USB, z czego cztery 3.1 i dwa 2.0, Trzy wyjścia video (D-Sub, HDMI, DVI), gniazda PS/2 oraz trzy mini-jacki. To nieźle jak na płytę za 230 złotych. Ma ona jednak swoje wady. Główną z nich jest właściwie żaden potencjał overclockerski. Podkręcenie procesora jest w tym przypadku oczywiście możliwe, ale chipset A320 i sekcja zasilania CPU na wiele nie pozwolą.

Płyta kosztowała nas 230 złotych. Na pozostałe podzespoły zostało nam więc 741 złotych. 

 

Pamięć RAM do komputera gamingowego AD 2018

Pamięć musi być szybka. To ona w tym przypadku zadecyduje pośrednio, o wydajności karty graficznej. Dlatego nie ma półśrodków. Kupujemy wydajne moduły GoodRam IRDM 3200 MHz o pojemności 8 GB. Ich opóźnienia CL wynoszą 16, a przy tym objęte są pięcioletnią gwarancją.

Na pamięć RAM wydaliśmy właśnie 349 zł. Pozostało nam ledwie 392 złote.

 

Dysk SSD w tanim komputerze – czyli mniej, ale znaaacznie szybciej

Jeszcze całkiem niedawno nośnik SSD w komputerze tej klasy cenowej był marzeniem, równie realnym jak demokracja w Rosji. Niby nic nie stoi na przeszkodzie, a jednak się nie da. W przeciwieństwie do politycznego przykładu, tutaj czas okazał się rozwiązaniem. Dyski SSD staniały, a i cała platforma sprzętowa okazała się być nieco bardziej przyjazna dla portfela. W naszej konfiguracji zdołaliśmy zmieścić dysk SSD GoodRam S400U o pojemności 120 GB. Tak, to niewiele. Ale, jak to się zwykle mówi, mały dysk, mały śmietnik w plikach.

Poza tym nic nie stoi na przeszkodzie, by za najbliższe zarobione i odłożone pieniądze kupić dysk talerzowy o znacznej pojemności. Za 150 złotych można dostać nową Toshibę 1 TB 7200 rpm. Niezbyt szybką, ale pojemną. Nasz SSD jednakże jest w miarę szybkim nośnikiem, który kosztuje niewiele, mało pomieści, ale sprawi, że system wstanie w ciągu kilkunastu sekund.

Na dysk wydaliśmy właśnie 154 złote. Nasz budżet stopniał do 238 złotych.  

Obudowa i zasilacz – tym razem nie przeginamy

Teoretycznie moglibyśmy poszukać, tak jak rok temu, taniej obudowy już z zasilaczem. Osobiście jednak wolałbym uniknąć takiego działania. Głównie dlatego, że tani zasilacz może być źródłem problemów. No i fajnie by było zbudować komputer w efektownej obudowie, prawda? Nasz wybór to Rampage Racer Plus Black.

Obudowa dość efektowna, z przeszklonym bokiem, do tego z dużym, 120-mm wentylatorem już zainstalowanym w środku. To nie wszystko. W Racer Plus Black mamy też filtry antykurzowe oraz tunel na zasilacz. Obudowa kosztuje 99 złotych.

Zasilacz to osobny temat. Zdecydowaliśmy się na model Chieftec 500W GPA-500S8. To może nie jest szczególnie potężny PSU, ale do stabilnego zasilenia naszego komputera wystarczy w zupełności. Aktualnie kosztuje on 139 złotych.

Po zakupie obudowy i zasilacza wyzerowaliśmy budżet. 

Podsumowanie sprzętowe, czyli co znalazło się w komputerze do gier za 1600 złotych?

W porównaniu z konfiguracją sprzed roku, wprawdzie tańszą o 100 złotych, nie musieliśmy tym razem “dziadować”. Nowy procesor AMD Ryzen 5 2400G załatwił sprawę karty graficznej. Tak, wiem, że zwykle przestrzegam przed graniem na integrze. Tu jednak jest dość istotny wyjątek. Wbudowany w nowy CPU układ graficzny ma bowiem całkiem niezłe możliwości. Te możecie sprawdzić w moich dwóch poniższych tekstach:

Więcej o nowych procesorach AMD Ryzen z grafiką Radeon Vega przeczytacie w mojej recenzji na CHIP.pl

Więcej o wydajności AMD Ryzen 5 2400G w grach przeczytacie w moim teście tego układu na CHIP.pl

To właśnie oszczędność wygenerowana w ten sposób pozwoliła nam skorzystać z dysku SSD, szybkich pamięci, markowego zasilacza i efektownej obudowy. Dla bardziej oszczędnych (czytaj: dysponujących jeszcze bardziej skromnym budżetem) można wymienić Ryzena 5 2400G na słabszego Ryzena 3 2200G. Do części gier wystarczy, a pozwala zaoszczędzić około 150 złotych. Te, można wpakować np. w dysk talerzowy lub bardziej pojemny SSD.

Czy w tej cenie zdołamy zbudować konfigurację uzyskującą więcej klatek w grach? Tak. Wystarczy, że sięgniemy po Intel Pentium G4560, wybierzemy dla niego tanią płytę główną, dysk HDD zamiast SSD, najtańszy możliwy RAM oraz mocną kartę graficzną. Ba, zapewne nawet zmieścilibyśmy się z GeForce’em GTX 1050. Rzecz w tym, że podobna konfiguracja nie ma dużej przyszłości. Wymiana na silniejszy CPU jest ograniczona do poprzedniej generacji procesorów, dysk HDD będzie spowalniał całość, a GTX 1050 jest oczywiście bardziej wydajny niż Vega 11, ale różnica nie jest moim zdaniem warta tych ustępstw.

W praktyce zintegrowany Radeon Vega jest tu gwiazdą wieczoru. Dostatecznie szybki by uciągnąć nowe gry, chociaż zwykle w niskich ustawieniach, sprawia, że możemy zbudować dość wydajną platformę z solidnymi podstawami do dalszej rozbudowy. Nic nie stoi bowiem na przeszkodzie, by za jakiś czas uzbierać na dodatkową kartę graficzną z prawdziwego zdarzenia. Procesor też można będzie z powodzeniem wymienić nawet na AMD Ryzen 7 2700X. Możliwości rozbudowy, są tu naprawdę znaczące.