Total War: Arena – recenzja darmowej gry sieciowej

Co wyjdzie z połączenia Total War i sieciówek Wargamingu? Można teraz to sprawdzić samemu. Total War: Arena to nowa gra powstała we współpracy autorów serii “wojen totalnych” z twórcami World of Tanks i World of Warships.

 

Wargaming.net oraz Creative Assembly słyną z dosyć mocno różniących się gier. Jak się okazuje nie stanowi to żadnej przeszkody by podjąć całkiem skuteczną współpracę. Dzisiaj opowiem wam o grze, która łączy w sobie to, do czego przywykliśmy w World of Tanks i World of Warships z jednej strony oraz grami z serii Total War z drugiej. Jest to bowiem swoista hybryda między sieciowymi tytułami skupionymi zwykle na XX-wiecznych konfliktach, a tytułami z jednej z najlepszych serii gier strategicznych w historii.

 

Rzymiany idą dom… czy jakoś tak to leciało. 

O co chodzi w Total War Arena?

Omawiany tytuł do przedstawiciel raczej rzadkiej grupy gier: wyłącznie online’owych RTSów. Celem gry jest wybicie jednostek przeciwnika obecnych na mapie lub zajęcie jego bazy. Dość istotny jest więc balans między atakowaniem i ściganiem jednostek wroga, zajmowaniem jego bazy i obroną własnej.

Zajmowanie bazy to jeden ze sposobów na zwycięstwo.

Do bitwy stajemy w 10-osobowych oddziałach. Każdy z graczy kontroluje trzy oddziały należące do jednej frakcji. Razem do boju staje więc 30 oddziałów.

Mapę lokacji startowych widzimy przez kilkanaście sekund. Co więcej, mamy już podczas tej fazy możliwość pisania na czacie zespołu oraz rysowania po mapie. W praktyce większość graczy zamiast skupić się na omówieniu strategii rysuje… no domyślacie się co. O dziwo, trend ten znika na poziomach 5+.

Dowódcy w Total War Arena

W Total War Arena wcielamy się w jednego (lub jedną, bo w tym gronie są także dwie panie) z przywódców armii świata starożytnego. Do wyboru są wodzowie skupieni wokół jednej z czterech cywilizacji: Rzymian, Greków, szeroko rozumianych barbarzyńców oraz Kartagińczyków. Dostęp do bohaterów z trzech pierwszych nacji mamy od początku, natomiast Hannibal i Hasdrubal Barca dostępni są do późniejszego wykupienia w grze.

Rozwój umiejętności dowódców w Total War: Arena to odblokowywanie kolejnych ulepszeń umiejętności. Dokonujemy tego wydając wolne doświadczenie. Każdy z bohaterów ma do dyspozycji trzy umiejętności, a do każdej jest kilkadziesiąt opcji ulepszeń. 

Każdy z wodzów ma inne właściwości wpływające na to jak działają jednostki pod jego zarządzaniem. I tak na przykład królowa Icenów Budyka (lub Bałdyka, Boudika, polskie tłumaczenie jej imienia obejmuje kilka wersji, ang. Boudica) potrafi wywołać w swoich jednostkach furię prowadzącą do szybkiej szarży na przeciwnika, przy okazji z dużą redukcją obrażeń od broni zasięgowej. Może też zwiększyć zasięg wzroku jednostki łuczników lub psów wojennych, jednocześnie zwiększając odrobinę zasięg na którym może ta jednostka atakować. Grecki dowódca spod Maratonu, Miltiades, potrafi zmusić swoich hoplitów do szarży wzmagającej obrażenia zadawane przeciwnikowi lub wywołać strach w szeregach wroga. Podobną umiejętnością dysponuje także Scypion Afrykański, którego legioniści mogą obniżyć morale i obronę przeciwnika.

Scypion Afrykański, zwycięzca spod Zamy i kat Kartaginy jest skuteczny dowodząc legionistami oraz kawalerią. Jego umiejętności nie wspierają zupełnie możliwości rzymskich machin wojennych.

W praktyce każdy z dowódców ma pewną specjalizacje dotyczącą jednostek. Oczywiście nic nie stoi na przeszkodzie, by wyposażyć wspomnianą Budykę wyłącznie w jednostki kawalerii, a Scypiona Afrykańskiego w rzymskie machiny oblężnicze, w których specjalizuje się Juliusz Cezar. Jednakże takie wykorzystanie dowódców jest po prostu mało efektywne.

Wercyngetoryks, wódz galijskich Arwernów specjalizuje się w jednostkach piechoty. I kiepskich czapkach.

Oczywiście dowódcy, których możemy wybrać, nie pochodzą z tych samych czasów i w rzeczywistości często nie mieli okazji się spotkać. Ale to tylko gra. Co nie mniej ważne, dowódcy ze sobą powiązani w sposób historyczny komentują w trakcie gry kiedy coś stanie się z nimi nawzajem. Przykładowo Aleksander Wielki żałuje śmierci Kynane (jego kuzynki), a barbarzyńska królowa Budyka cieszy się ze śmierci każdego z rzymskich dowódców. Dodaje to grze pewnego uroku, zwłaszcza kiedy na polu bitwy spotkają się na przykład Scypion Afrykański i Hannibal. Miłe są także inne smaczki, jak choćby wypowiadane przez wodzów, jeszcze w menu gry, kwestie. Pomysłowe są też nazwy niektórych umiejętności. Przykładowo Leonidas, król Sparty, znany części z historii starożytnej, a większości z filmu “300”, posiada umiejętność “Fight in the shade”. Aż szkoda, że nie dodano mu umiejętności “Spartans! What is your profession?”

Rozgrywka

Ale jak wygląda sama rozgrywka w Total War Arena? Pod pewnymi względami przypomina ona bitwy znane nam z “prawdziwych” Total War’ów. Każdy z graczy kontroluje tu jednak 3 oddziały, których skład wybiera przed grą. Współdziałanie drużyn jest kluczowe dla zwycięstwa. I tu pojawia się podstawowa w wada tej gry. Jak działa teamplay w przypadku większości tytułów Wargamingu myślę, że doskonale wiecie. Jeżeli dodamy do tego fakt iż na europejskim serwerze Total War Arena przeważają gracze posługujący się cyrylicą, którzy słyną, podobnie zresztą jak Polacy, z bardzo… specyficznej kultury w grach sieciowych, to wyłania się z tego dość kiepski obraz. Inna sprawa, że ten niewesoły klimat naprawdę da się łatwo przełamać, choćby grając z dwójką znajomych. Zespoły są wprawdzie 10-osobowe, ale już grupa trzech dowódców, dobrze współdziałając ze sobą, jest w stanie de facto rozstrzygnąć o losach bitwy.

Podstawa to skuteczne wykorzystanie umiejętności wodza i jednostek. Nieraz tworzą one ciekawe kombinacje, np. umożliwiając bardzo szybkie przemieszczanie się kawalerii w przypadku Arminiusa, czy bardzo wysokiej odporności prowadzonych przez Leonidasa hoplitów przy frontalnym ataku wroga.

Jednostki czyli czym gramy w Total War: Arena?

Niebagatelne znaczenie ma także dobór jednostek, które, jak to zwykle bywa w grach strategicznych, działają w pewnym stopniu na zasadzie papier-kamień-nożyce. I tak przeciwko kawalerii warto wystawić pikinierów, którymi dysponują Grecy. Pikinierzy z kolei są właściwie bezbronni wobec psów bojowych używanych przez plemiona barbarzyńców. Psiaki natomiast kompletnie nie radzą sobie w starciu z piechotą używającą tarcz i mieczy, taką jak na przykład rzymscy legioniści. Ci natomiast, chociaż wyposażeni w duże tarcze, są dość powolni, co czyni ich łatwym celem dla łuczników oraz oszczepników czy też procarzy. Te jednostki natomiast nie stanowią żadnego zagrożenia dla rozpędzonej kawalerii.

Tabela rozwoju jednostek, na przykładzie barbarzyńców. Jest w czym wybierać.

Chociaż podstawowe typy jednostek czyli piechota z walcząca w zwarciu, łucznicy oraz kawaleria są dostępne dla każdej z wojujących nacji, to mają one swoje specjalne rodzaje wojsk. I tak w przypadku barbarzyńców są to wspomniane już psy bojowe oraz piechota wyposażona w kosy (którym żadna tarcza nie straszna).

Rzymscy legioniści to najciężej opancerzone jednostki na każdym z 10 dostepnych poziomów w grze (może obok greckich hoplitów). Nie są jednak szczególnie szybcy. Na ich czele możecie dostrzec Germanicusa, dowódcę preferującego dowodzenie właśnie formacjami piechoty.

Rzymianie używają dwóch rodzajów maszyn oblężniczych (konkretnie katapult oraz tego, co większość błędnie nazwie balistą). Starożytni Grecy mają swoich procarzy oraz pikinierów, a Kartagińczycy dysponują potężnymi słoniami bojowymi.

Barbarzyńska piechota jest szybka, porusza się w luźnej formacji i błyskawicznie zmienia kierunki marszu. Nadaje się więc świetnie do organizowania zasadzek i atakowania z flanki.

Ogólnie rzecz biorąc liczba czynników, które wpływają na skuteczność naszego oddziału na polu bitwy jest dość duża. W grę wchodzi powiem ukształtowanie terenu, jego rodzaj i znajdujące się w pobliżu jednostki sojusznicze. Oczywiście najprościej ujmując zwykle uda nam się wygrać jeśli tylko zaatakujemy przeciwnika z tyłu czym złamiemy jego morale.

 

Grecka falanga jest znakomitą formacją obronną. O czym zaraz przekonają się Rzymianie. 

Jednostki dobrze się uzupełniają i na przykład zabójczy w wielu sytuacjach łucznicy bez wsparcia piechoty walczącej w zwarciu są właściwie skazani na zagładę jeśli w okolicy pojawi się kawaleria wroga. Wspomniany już aspekt gry zespołowej jest tu po prostu kluczowe.

Grafika i dźwięk

Oprawa graficzna jest całkiem niezła. Gra bazuje bowiem na silniku Total War Rome 2, gry może już nie,najnowszej, ale wciąż wyglądającej świetnie. Znaczna część jednostek także została przeszczepiona z tego tytułu. To oczywiście oznacza, że często bazują one na tym samym modelu i różnią się jedynie statystykami i pewnymi detalami.

I co zrobisz, jak nic nie zrobisz. Najgorzej jest dać się otoczyć.

Warstwa dźwiękowa jest przyjemna. Głosy dowódców jednostek i muzyka współgrają ze sobą bardzo dobrze. Także efekty dźwiękowe uruchamiane przy okazji używania zdolności jednostek sprawiają, że jest dosyć imercyjna. Ścieżek dźwiękowych jest póki co jeszcze niewiele, ale przypominam iż mówimy o grze, która jest wciąż w rozwoju. Osobiście chciałbym by pojawiło się tu, podobnie do tego, co możemy znaleźć w World of Warships, mechanizm dopasowania ścieżki dźwiękowej do aktualnegoprzebiegu bitwy. To pewnie jeszcze melodia przyszłości jako, że gra wciąż nie jest w pełni ukończona.

Doświadczenie, srebro i złoto w Total War Arena

Podobnie jak w innych tytułach Wargamingu, także i w Total War Arena rozwijamy swoje jednostki zbierając doświadczenie i wykopy kupując kolejne moduły: pancerze, hełmy, broń, a nawet… sandały. Rozwój jednostek jest o tyle ważny, że w bitwie możemy natknąć się np. na wymaksowaną jednostkę poziom wyżej niż nasza. W takim starciu lepiej być dobrze wyposażonym, inaczej będziemy z góry na straconej pozycji.

Oddział stać! Przeszukać te stogi siana! I znaleźć mi tę cholerną igłę!

Podobnie awansują też nasi dowódcy i ich umiejętności. Całość ma charakter bardzo podobny do tego, który znamy np. z  World of Warships (w którym, w przeciwieństwie do bardziej popularnego World of Tanks nie ma amunicji premium). Istnieje wprawdzie specjalna, kupowana za prawdziwe pieniądze waluta, czyli złoto, ale w praktyce jej użycie ogranicza się do elementów kosmetycznych lub transferu doświadczenia z jednostek do doświadczenia ogólnego. Jest to przydatne kiedy chcemy szybko awansować któregoś z dowódców na wyższy poziom. Total War Arena jest przedstawicielem gier rozwijanych w modelu free-to-play ale z pewnością nie pay-to-win. W grze istnieją wprawdzie jednostki premium. Te szybciej zbierają doświadczenie i zarabiają więcej srebra. Zwykle jednak nie są wyraźnie silniejsze na polu bitwy niż ich odpowiedniki z tego samego poziomu. Są po prostu nieco inne (np. szybsze kosztem zasięgu, lub bardziej opancerzone, ale wolniejsze lub o wyższym morale kosztem punktów życia). 

Areny

Mapy zostały przygotowane naprawdę dobrze. Wydaje się, że nad tym elementem zdecydowanie większą pieczę miało Creative Assembly niż Wargaming. Zmierzymy się na takich polach bitwy jak Maraton, Termopile, Las Teutoburski czy Wał Hadriana. Niektóre mapy premiują w pewnym stopniu konkretne typy jednostek. Przykładowo: dobrze ustawieni łucznicy dokonają prawdziwej masakry w Lesie Teutoburskim, a kawaleria jest trudna do pokonania na pustych przestrzeniach dookoła Wału Hadriana.

Z przeciwnikami walczymy w wielu lokacjach: od alpejskich przełęczy po spokojne terany rolnicze słonecznej Italii. Trzeba tylko uważać na ukrywających się w trawie legionistów.

Historia w Total War Arena

A ile w tym wszystkim jest historii? Oczywiście same starcia są całkowicie fikcyjne. Jednakże do każdego rodzaju jednostek i każdego dowódcy znajdziemy w grze dosyć dokładny i szczegółowy opis. W tych nie dopatrzyłem się większych przekłamań historycznych. To jak są przedstawieni sami dowódcy także jest całkiem ciekawe, chociaż bywa dość… kontrowersyjnie. Przykładowo Budyka ma na sobie ubranie w kratę. Wprawdzie nie szkocki tartan, ale z pewnością ma to podkreślić i brytyjskość. Trochę dziwnie, ale to tylko gra.

Podsumowanie, czyli czy warto dać szansę Total War Arena?

Czy Total War Arena to dobry tytuł? Tak, ale z pewnymi zastrzeżeniami. Nie jest to tytuł dla każdego. Jest mocno grinderski w rozwoju, co jest charakterystyczne dla gier Wargamingu. Jest nastawiony na skuteczne i sprawne zarządzanie jednostkami i ich umiejętnościami. Nie jest to też gra łatwa, bo jesteśmy tylko częścią oddziału.

Na rzymskich legionistów będziemy iść z gołym torsem, a co!

Przyjemność z gry natomiast oceniam dosyć wysoko. Pomimo nad reprezentacji naszego wschodniego Wielkiego i nie zawsze sympatycznego sąsiada wśród grających. Zachęcam do spróbowania bo sama gra nie jest szczególnie czasochłonna. Rozgrywka trwa maksymalnie 15 minut a tyle Myślę że każdy zdoła wysupłać.

Spokojne obozowisko… u wroga w bazie. Kawaleria świetnie spełnia rolę zajmującej bazę formacji, ale trzeba uważać: zwykle jest podatna na ataki piechoty, zwłaszcza pikinierów.