Lenovo V310-15 – lekki, tani notebook z SSD i HDD

Lenovo wyrosło przez ostatnie kilka lat na największego producenta komputerów na świecie. Przyczyną tego jest sukces producenta m.in. w opanowywaniu kolejnych części rynku notebooków. Bohater dzisiejszego testu jest przedstawicielem sektora, w którym chińskiemu gigantowi od dawna idzie po prostu dobrze: niedrogich, a przy tym nietuzinkowych laptopów o prostej, ale intrygującej konstrukcji. Lenovo V310-15 ma także w sobie kilka niespodzianek.

V310-15 to model dość nowy, wprowadzony na polski rynek w czwartym kwartale roku 2015. W praktyce oznacza to, że wciąż pozostaje on mało “zbadanym” komputerem. Postaram się przybliżyć Wam zarówno zalety jak i wady tego laptopa. Opowiem też o zastosowaniach, do których nadaje się on najlepiej, o jego budowie wewnętrznej oraz wartościach użytkowych.

Czym jest Lenovo V310-15?

Każdy producent dzieli swoje laptopy na serie. I tak najczęściej mamy serie biznesowe oraz tzw. konsumenckie. Te dzielą się dalej i w efekcie powstaje w miarę logiczne drzewko. W Lenovo nie jest inaczej. Omawiany model to z założenia laptop biznesowy (to wyraźnie sugeruje jego stylistyka i niektóre cechy, o których wspomnę dalej).

 

 

Najniższą grupą wśród serii biznesowych Lenovo są komputery określane jako Essentials. Do niej należą np. popularne notebooki biznesowe z serii B (B50, B5400, B590 itd.). Są to zwykle konstrukcje proste, bez szczególnych fajerwerków, zarówno w stylistyce, jak i w specyfikacji. Powiedziałbym, że nie inaczej jest w przypadku V310-15, ale jeden mały szczegół można uznać właściwie za odstępstwo od normy w tym segmencie cenowym. Co to takiego?

Specyfikacja V310-15

Lenovo V310-15 to piętnastocalowy laptop występujący w różnych wersjach, zarówno z procesorami Core i3, jak i Core i5. Co więcej, możemy natknąć się na modele z procesorami generacji 6 (Skylake), jak i 7 (Kaby Lake). Ponieważ różnice w wydajności między tymi dwiema generacjami są marginalne to nie powinien być czynnik decydujący o wyborze. W testowanym modelu znalazł się procesor Intel Core i5-6200U.

Układ graficzny to albo  integra Intela, albo samodzielny Radeon R5 M330. Gracze mogą czuć się zawiedzeni. Ani wspomniany Radeon, ani tym bardziej zintegrowany GPU Intela, do gier się nie nadają. Bez problemu jednak obejrzymy sobie film czy pogramy w gry 2D, lub stare, naprawdę stare 3D…. ale czy tylko? Sprawdzimy 😉

W testowanej sztuce znalazła się wyłącznie zintegrowana z procesorem karta Intel HD Graphics 520.

 

 

Kolejna sprawa, czyli pamięć RAM. 4 GB RAM mamy tu wlutowane w płytę głowną, zatem do dyspozycji pozostaje nam tylko jeden slot. Niewiele? Owszem, ale to i tak daje możliwość rozbudowy do aż 20 GB gdyby zaszła taka potrzeba. Wystarczy dołożyć 16GB moduł. W testowanym egzemplarzu mieliśmy do czynienia z 8 GB czyli slot zajęła tu jedna kość 4 GB.

Ekran – to także różnorodna sprawa w przypadku tego modelu. Istnieją bowiem konfiguracje z matrycą o rozdzielczości 1366 x 768 oraz z matrycą FullHD (1920 x 1080). Obie są wykonane w technologii TFT-TN, co oznacza, że szybki czas reakcji okupiony jest tu kątami widzenia wąskimi niczym horyzonty myślowe pana Mietka spod budki z piwem. W testowanym egzemplarzu mamy do czynienia z matrycą FullHD.

 

 

Na koniec wisienka na torcie, przynajmniej w tej klasie cenowej. Dyski. Tak, słusznie zauważyliście liczbę mnogą. Mamy tu bowiem niezwykłe, jak na tanią maszynę, możliwości konfiguracji. Standardowo znajdziemy kieszeń na dysk 2,5″, ale poza tym mamy do dyspozycji slot M.2 do podłączenia bardzo szybkich dysków SSD. Dodatkowo producent zmieścił tu także napęd optyczny, a co bardziej obeznani użytkownicy, że tak zacytuję klasyka “wiedzą co z nim zrobić”. Naturalnie wymontować i zainstalować w jego miejscu kieszeń na dysk 2,5″. W efekcie, w tej taniej maszynie, mamy dostępne maksymalnie 3 nośniki danych. W testowanym modelu znalazł się szybki dysk SSD M.2 Plextor PX-128S2G oraz dysk HDD Western Digital o pojemności 1 TB.

Obudowa, porty, wrażenia ogólne

Laptop Lenovo V310-15 ISK to konstrukcja tania, do tego posiadająca niezłe podzespoły. To musi budzić obawy co do solidności obudowy komputera, ulubionego miejsca dokonywania oszczędności przez producentów. Szkoda, że w przypadku V310-15 ISK to także okazało się być faktem. Na szczęście w niewielkim stopniu.

Obudowę wykonano z tworzywa sztucznego grafitowej barwy. Lenovo tego samego materiału używa od wielu lat i prawdę mówiąc liczba starych, używanych laptopów serii B, sprzedawanych na portalach aukcyjnych, świadczy o tym, że tworzywo to całkiem nieźle znosi upływ czasu. Czy tak też będzie w przypadku V310-15? Czas pokaże. Sztywność obudowy jest ogólnie nie najgorsza, chociaż lekkie uginanie się w okolicach napędu optycznego to coś z czym musimy się liczyć. Ramka matrycy jest dopasowana solidnie, a zawiasy sprawiają wrażenie w miarę dobrze wykonanych. Mimo to mamy wrażenie pewnej kruchości całej konstrukcji. Być może wynika to po części z niewielkiej masy laptopa.

 

Nie jest to co prawda ultrabook, ale z całą pewnością jest to komputer o bardzo niskiej, jak na 15,6″, masie. Ledwie 2,1 kg to niewiele, tym bardziej jak na konstrukcję z napędem optycznym. Design ma w sobie coś z odmiennego kolorystycznie, ale nadal podobnego M490, którego miałem kiedyś przyjemność używać.

Konstruktorzy laptopa zasłużyli sobie jednak na chłostę martwym gołębiem za rozmieszczenie gniazd. Nie dość, że te są bardzo blisko siebie, to z zapałem godnym lepszej sprawy żartownisie z Państwa Środka umieścili je w przednich częściach bocznych krawędzi. Oznacza to niestety, że czeka nas walka z kablami za każdym razem gdy podłączymy do komputera więcej niż jedno urządzenie.

Miłe jest natomiast to, że poza standardowymi USB znajdziemy tu także dwa złącza obrazu (HDMI oraz D-Sub), a także złącze stacji dokującej. Brakuje tu natomiast złącza USB typu C.

Ekran

Ekran w Lenovo Y310-15 ISK to matryca FullHD wykonana w technologii TFT-TN. W przypadku testowanego egzemplarza był to model matrycy CMN N156HGA-EAB, produkowany przez Chi Mei Optoelectronics. Charakteryzuje się raczej niewysoką jasnością maksymalną (producent podaje 220 cd/m, ale obstawiam, że rzeczywista wartość jest odrobinę niższa). słabymi kątami widzenia i przeciętną intensywnością barw. Jednocześnie odwzorowanie tychże nie jest złe (ok 65% sRGB). Do tego jest to panel matowy, a co za tym idzie nie otrzymujemy refleksów świetlnych prosto w oczy.

 

Muszę przyznać, że obok jakości obudowy, to właśnie ekran jest jedną z głównych wad V310-15. Kolory sprawiają wrażenie nieco spranych, ale przyznaję, że to moje prywatne odczucie. Przesiadka z IPSów, do których już nieco przywykłem, na dość przeciętną matrycę TN jest nieco bolesne. Jeżeli jednak chcecie wymienić starego, kilkuletniego laptopa na nowy, to z pewnością ekran w Lenovo V310-15 wyda wam się przynajmniej przyzwoity.

 

Klawiatura, touchpad, głośniki czyli jak pracuje się na Lenovo V310-15

Klawiatura w Lenovo V310-15 to znana z wielu tańszych laptopów tego producenta klawiatura Accutype. Podsiada ona standardowy układ oraz, co nie jest oczywiste, blok numeryczny. Klawisze są duże i czytelne, ale ich charakterystyka jest… różna, w zależności od punktu na obudowie. W testowym egzemplarzu okolice klawiszy A,S,Z,X charakteryzowały się nieprzyjemnym, plastikowym klikiem, podczas gdy np. P, O, I, K, L miały odrobinę bardziej miękki finisz.

Nie zmienia to jednak kwestii wygody używania tej klawiatury. Jest wygodna. Przynajmniej w swojej klasie cenowej prezentuje poziom raczej przeciętny. Na plus należy zaliczyć jej dużą czytelność. Na minus właśnie wspomniany finisz.

 

Ciekawostką jest, że klawisze funkcyjne (F1-F12) domyślnie pełnią rolę alternatywną. Jeżeli chcemy więc np. zastosować magiczny skrót Alt+F4, musimy wcisnąć dodatkowo klawisz FN.

Może to być mylące np. w sytuacji w której chcemy wejść do BIOSu tego komputera, a nie znamy jego charakterystycznej cechy. Wciskamy F2, F10 czy Delete, klawisze charakterystyczne dla tej właśnie operacji… i nic. Dopiero wciśnięcie FN+F10 pozwala na wejście do BIOSu w Lenovo V310-15.

Touchpad jest dość niewielki ale całkiem ładnie spełnia swoje zadanie. Dołączono do niego dwa klawisze o mocno sztywnej, plastikowej charakterystyce. Na dłuższą metę i tak większość z użytkowników podłączy raczej mysz. Touchpad to raczej rozwiązanie awaryjne, gdy pod ręką akurat nie ma gryzonia. Obsługuje on gesty, więc np. ze scrollem problemu nie będzie.

Głośniki to raczej standard biurowy. Maksymalna głośność jest w okolicach średniej dla sprzętu tej klasy, może odrobinę powyżej. Dźwięk jest jednakże, czego należało się spodziewać, mocno płaski. W praktyce trudno powiedzieć, że głośniki są słabe. Są po prostu standardem w tej klasie cenowej.

Mobilność, czyli jak dobrze Lenovo V310-15 sprawdza się w terenie

V310-15 to z całą pewnością laptop dla osób, które lubią pracować z komputerem z dala od spokojnego zacisza domowego biurka. Można więc powiedzieć, że jak na 15,6″ mobilność V310-15 jest niemal wzorowa. Dlaczego?

Przede wszystkim forma. Ten piętnastocalowy laptop waży jedynie 2,1 kg, a jego zasilacz ledwie. Dla porównania mój prywatny laptop, także piętnastocalowy Y700-15 waży prawie 3 kg, a jego zasilacz X.

Poza tym bateria. Wydawać by się mogło, że bateria o pojemności 2200 mAh to niewiele. I tak jest w istocie. Jednakże całość platformy sprzętowej jest na tyle łagodna dla akumulatora, że możemy liczyć na 6h pracy przy przeglądaniu Sieci. Test wykonywałem na przeglądarce Chrome, trzech kartach odświeżających się co 5 min (jedna karta), 3 min (jedna karta) i 2 min (jedna karta) oraz przy ekranie o jasności ustawionej na 70%.

Dodatkowo zasilacz V310-15 jest bardzo niewielki i nie dokłada wiele to całkowitej masy zestawu.

 

Wydajność, czyli co potrafi komputer z i5 6200U, SSD i 8 GB RAM?

To całkiem przyzwoita konfiguracja, zwłaszcza w tej cenie. Procesor Intel Core i5-6200U to dość szybka jednostka, wyposażona w dwa rdzenie wsparte technologią Hyper Threading. Częstotliwość domyślna to 2,3 GHz, natomiast maksymalna, w trybie TurboBoost, to 2,8 GHz. W praktyce mamy tu CPU wystarczająco szybki, by wszystkie typowe, codzienne zadania były wykonywane szybko i sprawnie.

 

W testach z pomocą PCMark8 udało się osiągnąć ponad 3300 punktów, co należy uważać za niezły wynik. Procesor Intel Core i5-6200U w komplecie z 8 GB pamięci DDR4 sprawdza się po prostu przyzwoicie.

 

 

 

Wspomaga to także obecność dysku SSD Plextor, na złączu M.2. Nie jest to może najszybszy dysk tego typu, ale z całą pewnością bije na głowę wszystkie dyski talerzowe. Takie jak choćby dysk WD10JPCX-24UE4T0 także zamontowany w testowym Lenovo V310-15 ISK. Jest to dysk 2,5″ o prędkości obrotowej 5400 obrotów na minutę. Dysk należy do rodziny WD Blue. Porównanie obu nośników jest dla “talerzówki” bezlitosne.

Ogólna wydajność Lenovo V310-15 w tej konfiguracji jest dobra. Nie ma co porównywać go z maszynami dla graczy, bo to zupełnie inna półka wydajnościowa, ale w tej cenie i gabarytach… jest naprawdę dobrze. Jest to głównie sprawka wydajnego CPU oraz obecności dysku SSD. Wszystkie codzienne zadania są wykonywane bez czegoś, co w komputerach na Windows nazywamy “zamulaniem” podczas gdy w Macach i wszystkich produktach Apple nosi szacowne miano “zastanawiania się” 😉

Wydajność w grach, czyli w co grać na Intel HD Graphics 520?

Gry to z pewnością nie jest mocna strona tego laptopa. Dość oczywiste, zważywszy na to, że mamy tu do czynienia z grafiką zintegrowaną. Dostępna na rynku jest także wersja z układem graficznym AMD Radeon R5 M330, ale nie liczyłbym na znaczącą poprawę wydajności. Nadal Lenovo V310-15 pozostanie laptopem niezbyt nadającym się do gier. Poniżej kilka przykładów tytułów, które przymusiłem do współpracy z tym komputerem.

 

Na pierwszy ogień poszła jedna z moich ulubionych gier z segmentu tych, co do działania nie potrzebują potwora za 10 tysięcy złotych. World of Warships, bo o tej grze mowa, to sieciowa gra obrazująca kompletnie niehistoryczne starcia między jak najbardziej historycznymi już okrętami. Wśród wielu jednostek wywodzących się ze stoczni największych morskich potęg świata jest tu też miejsce dla pojedynczego polskiego okrętu – ORP Błyskawica. Jeżeli jeszcze nie graliście w World of Warships to warto dać tej grze szansę. Sprawdza się idealnie jako 20-minutowy przerywnik od rzeczywistości. Jak poradził sobie z tą grą Lenovo V31-15, laptop wyposażony w zintegrowaną grafikę?

 

Jak widać całkiem znośnie, biorąc pod uwagę iż test był przeprowadzany w rozdzielczości FullHD. Jeśli wybierzecie V310-15 w wersji z mniej efektownym ekranem HD Ready (1366 x 768) to z pewnością wynik będzie wyraźnie wyższy. Na pochwałą zasługuje fakt iż układ Intela trzymał bardzo stabilnie liczbę klatek i grało się dzięki temu bardzo pewnie.

Jak widać wysyłanie torped i pocisków w stronę wroga na tym komputerze jest jak najbardziej możliwe. V310-15 sprawdza się tu wyśmienicie jak na to, czego można było oczekiwać.

 

Drugą grą, którą odpaliłem na Lenovo V310-15 było Heroes of the Storm. Popularna MOBA od Blizzarda, która wyraźnie nie ma apetytu na dużą moc obliczeniową. Obawy budzi jednak fakt, że w minimalnych wymaganiach gry podane są karty graficzne GeForce 7600 GT oraz Radeon HD 2600 XT, GPU może i leciwe, ale kiedyś stanowiące tzw. średnią półkę. A w V310-15 mamy tylko grafikę zintegrowaną, choć nowoczesną.

 

Jak widać obawy były nieuzasadnione. Zintegrowany z procesorem Intela GPU poradził sobie przyzwoicie i udźwignął tytuł Blizzarda w rozdzielczości Full HD. Średnia powyżej 50 klatek to płynna animacja obrazu, lub, w świetle współczesnej definicji płynności, niemal płynna animacja.

I chociaż Heroes of the Storm nie jest grą szczególnie wymagającą, to przyznaję, że zaskoczył mnie tak wysoki wynik. Najniższe dropy wyraźnie przekraczają 30 klatek, zatem możemy spodziewać się, że gra będzie po prostu działała płynnie, a my możemy bez problemu dominować na arenie.

 

Kultura pracy – czy Lenovo V310-15 jest uciążliwy?

Dość szczupła obudowa każe domniemywać, że w środku komputera może się robić dość gorąco, a co za tym idzie układ chłodzenia komputera może zacząć wyraźniej dawać znać o swojej obecności. Sprawdzałem różne aspekty wydajności tej drobnej maszyny i nie zauważyłem nawet cienia problemu z temperaturami lub głośnością. Przeciwnie. To chłodna i cicha maszyna. 

 

 

Po dłuższym wygrzewaniu PCMarkiem8 oraz Heroes of the Storm procesor trzyma stale częstotliwość maksymalną pozostając jednocześnie bardzo chłodnym. Hałasu także nie było i w pustym mieszkaniu, późnym wieczorem Lenovo V310-15 pozostawał właściwie niesłyszalny. Temperatury natomiast pozostawały stale niskie.

Lenovo V310-15 czyli laptop dla…

Jak zdefiniować dla kogo jest to właściwa maszyna? Gracze powinni omijać go szerokim łukiem. Podobnie osoby, które potrzebują komputera do obróbki grafiki 3D lub edycji filmów, chociaż tu nie będzie już tak źle jak w przypadku gier.

 

 

Z Lenovo V310-15 będą zadowoleni wszyscy, którzy szukają niedrogiego komputera o dobrej mobilności, przyzwoitej wydajności w codziennych zadaniach, bogatych możliwościach konfiguracji oraz stonowanym designie. Jeżeli jeszcze są w stanie poświęcić parę dodatkowych złotówek na stację dokującą Lenovo One Link Dock, to można śmiało stwierdzić, że mogą zbudować bardzo fajne stanowisko pracy. Bo wyobraźcie sobie, że pracujecie sobie np. w kawiarni. Wracacie do domu, podłączacie laptopa jednym kablem do stacji dokującej. A ta, podłączona do zewnętrznego monitora, drukarki, klawiatury, myszy i zasilacza nie tylko udostępnia wszystkie te urządzenia komputerowi, ale też od razu ładuje jego baterię. Całkiem przyjemna opcja prawda?

Lenovo V310-15 mogę pochwalić za obecność złącza M.2 oraz napędu optycznego, co umożliwia w sumie podłączenie aż trzech nośników danych. Do tego jego lekkość, czas pracy na baterii oraz matryca FHD, to cechy, których próżno szukać w tej cenie, za którą zdołamy kupić V310-15. Każda z osobna i owszem. Wszystkie na raz, nie bardzo. Do tego bardzo wysoka kultura pracy i przyzwoita wydajność.

Wady V310-15 to przede wszystkim plastikowa obudowa oraz słabe kąty widzenia matrycy, a także jej nieco sprane kolory. Jeśli bardzo chciałbym się czepiać, to mogę pomarudzić jeszcze na to iż jedna kość pamięci jest wlutowana w płytę główną, co ogranicza rozbudowę. Ale, że ograniczenie to “skromne” 20 GB, to nie bierzcie tego marudzenia na serio 🙂

Podsumowując: Lenovo V310-15 ISK to laptop bardzo atrakcyjny w swojej kategorii cenowej jeśli szukacie komputera do zadań ogólnych, za wyłączeniem gier, za to z pewnym wskazaniem na zadania mobilne. Docenią go też użytkownicy biznesowi ze względu na złącze stacji dokującej i stonowaną stylistykę. W cenie około 2500 zł to naprawdę dobra propozycja.

 

 

3 komentarze

    • kamil, 10 marca 2017, 23:42

    Odpowiedz

    Jak w tym modelu wygląda dostęp do podzespołów? da się swobodnie dostać do ramu, dysku?

      • Scorpio, 18 marca 2017, 23:42
      • Autor

      Odpowiedz

      Trzeba odkręcić cały spód komputera. Nie jest to łatwe, ale da się zrobić. Warto pamiętać, że laptop posiada jeden slot na RAM, druga gość jest wbudowana w płytę główną.

    • gazowy olbrzym, 14 września 2017, 14:29

    Odpowiedz

    Jest ktoś właścicielem tego laptopa? Jak sprawuje się i wygląda po upływie powiedzmy 6 miesięcy?

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.