Metalem, kredą i duszą – 3 prawa magii

Dziś będzie nieco z innej beczki. Wpis ten jest mocno nieplanowany i pomysł na niego powstał w zasadzie wczoraj. Moi znajomi doskonale wiedzą, że absolutnie nienawidzę, gdy plany mi się zmieniają, a tematy notatek mam rozpisane na co najmniej kilka do przodu, jeśli utrzymam tempo ich publikowania, wystarczy ich pewnie do końca roku, nie żeby było ich takie mrowie, po prostu tempo słabe. 😉

Skąd więc w ogóle taki spontaniczny wtręt? Powiedzmy, że raz na jakiś czas można zrobić coś pod wpływem impulsu. Tej wersji się trzymajmy. 

Dawno, dawno temu, w roku 1942 Issac Asimov stworzył 3 prawa robotyki, mające na celu uregulowanie prawne kontaktów ludzi i samoświadomych maszyn. Ich prawdziwym celem, była ochrona ludzi przed ewentualnym buntem robotów czy wojną ze sztuczną inteligencją. Temat ten został inspiracją dla wielu twórców sf na przestrzeni dekad. Ich wersja znalazła swe miejsce w filmie Robocop (tym starym), zostały użyte w planszówce Android od wydawnictwa Fantasy Flight Games, wspomniano o nich w rozważaniach Sheldona i Leonarda z Big Bang Theory oraz w wielu innych miejscach. Nie chcę się tu zagłębiać w tę kwestię, bo nie o tym ma być ta notka, ale jeśli kogoś temat zainteresował, może na początek odwiedzić wikipedię.

Zbliżamy się powoli, acz konsekwentnie do sedna sprawy. W roku, bodaj, 2008 amerykański pisarz Brandon Sanderson stworzył 3 prawa magii, zakładam, że zainspirował się Asimovem, acz to jedynie moja spekulacja. Potwierdzenia nie znalazłem, ale i nie szukałem zbyt intensywnie, gdyż nie ma to znaczenia w tej chwili. Te prawa to:

  1. Zdolność autora do rozwiązania problemu za pomocą magii jest WPROST PROPORCJONALNA do tego, jak dobrze czytelnik wspomnianą magię rozumie.
  2. Słabości (a także Ograniczenia i Koszty) są bardziej interesujące niż moce.
  3. Rozwiń to co już masz, zanim dodasz coś nowego. Jeśli zmienisz jedną rzecz, możesz zmienić świat.   

Sanderson w swej twórczości ma bardzo nietuzinkowe podejście do koncepcji magii. Odchodzi od śpiewów, tańców czy fikuśnych gestów. Próżno u niego szukać szpiczastych czapek, magicznych różdżek czy innych archetypowych atrybutów maga. 

Jestem właśnie w trakcie lektury powieści Rytmatysta, gdzie magowie, właśnie rytmatyści, toczą pojedynki w okręgach wyrysowanych kredą i walczą za pomocą dwuwymiarowych ożywionych rysunków potworów – kredowców. Pomysł wręcz genialny w swej prostocie. 

W cyklu Ostatnie Imperium spotykamy się z magią metali. Otóż metale i ich niektóre stopy mają specjalne właściwości, które mogą być wykorzystywane przez allomantów i feruchemików. Za ich pomocą można wzmocnić swoje zmysły, uspokoić bądź wzburzyć emocje, spowolnić czas czy nawet zobaczyć przyszłość. 

Cykl Sandersona dostępny jest także w formie audiobooków

W Duszy cesarza poznaliśmy Shai, genialną złodziejkę, która magicznie fałszowała przedmioty. Szantażem została zmuszona do stworzenia władcy swego państwa całkiem nowej duszy. Sanderson tworzy spójne światy z jasno określonym, niemal naukowym systemem magii. Nawet jeśli jest ona potężna, to zawsze ma swoją cenę oraz ograniczenia. Nie jest wytrychem, za pomocą którego można rozwiązać każdy problem. 

Brandon Sanderson nie jest tak znanym pisarzem fantasy jak Martin czy, w naszym kraju, Sapkowski. Osoby, które fantastyki nie czytują, nie jest znany zapewne wcale, ale mam silne wrażenie, że za kilka lat zmieni się to na tyle mocno, że zadomowi się w mainstreamowej popkulturze jak obecnie autor Wiedźmina czy Gry o tron. Jeśli ktoś jeszcze nie miał okazji zapoznać się z jego twórczością szerzej, to szczerze zachęcam. Jego głowa pełna jest naprawdę oryginalnych rozwiązań.

Na zakończenie przedstawię Wam zdanie Arthura C. Clarke’a: Każda wystarczająco zaawansowana technologia jest nierozróżnialna od magii

Z tą myślą Was zostawiam. Bo dzięki niej doszedłem od praw robotyki do praw magii. 🙂

Polecana nutka: This Ain’t No Place for No Hero by The Heavy